- Finnick! - krzyczę dość
piskliwie. Tak się cieszę. Tak bardzo... Nie obchodzi mnie, że
wyglądam strasznie. Nie obchodzi mnie brud na moim ciele czy
poplątane włosy. Obchodzi mnie tylko on. - Finnick!
Biegnę do niego potrącając po drodze
parę osób, biegnę i zderzam się z nim. Nieporadnie mnie
obejmuje i lądujemy na ścianie. Dopiero wtedy mogę się w niego
wtulić.
- Annie... tak bardzo tęskniłem...
Chciałem, a nie mogłem ci...
- Ciii... Już dobrze. - mówię
zapłakana, wdychając ten cudowny zapach, który zawsze mnie
uspokajał.
- Nie jest dobrze Annie. -
szepcze do mojego ucha.
Jak to nie jest dobrze? Czuję się
jakby motyk szczęścia zatrzepotał na moją głową. W moich
wyobrażeniach ma skrzydła koloru oczu mojego ukochanego. Na
delikatnych płatach ma wzory fal koloru zielonego morza. Jest
piękny.
- Jest dobrze.... Koniec udawania.
Koniec strachu. Wreszcie możemy być razem... jeśli tego chcesz.
Spoglądam w jego oczy i odpływam.
Kiedy mam możliwość podziwiania jego oczu, które patrzą na
mnie z zainteresowaniem, ust, które uśmiechają się do mnie
za każdym razem, zatapiam się w nieopisanej radości. Ta radość
kieruje mną do końca, a pogłębia się, gdy słyszę jego
odpowiedź.
Obejmuje moją twarz w dłonie i składa
na nich delikatny, ale czuły pocałunek.
Moje wargi drżą, gdy Finnick zadaje
pytanie, którego tak bardzo chciałam uniknąć.
- Annie, moja mała Annie... Co ci
zrobili?
Waham się. Wspomnienia przysłaniają
mi obraz ukochanego. Nie czuję już nic. Zamykam oczy, a uszy
zasłaniam dłońmi. Pomocy.
Od razu zauważa zmianę mojego
zachowania. Najpierw czuję delikatny dotyk na karku, a potem usta na
płatku lewego ucha. Biorę głęboki wdech próbując się
uspokoić. Działa... ja zawsze.
Świadomość wraca, ale już w
kolejnej sekundzie czar pryska. Ktoś mnie woła. Nie podoba mi się
ten to.
- Pacjentko Cresta, proszę wrócić
do sali! Żołnierzu Odair, proszę nie niepokoić pacjentki.
Kobieta brutalnie chwyta mój
nadgarstek. Krzyczę.
- Proszę ją puścić!
- Ona zostaje ze mną!
Docierają do mnie tylko strzępki
rozmowy. Ten dotyk... on pali...
- Proszę posłuchać. Zajmę się
nią. Tylko przy mnie się uspokoi.
Kobieta chyba odchodzi, bo wracam.
Wracam do Finnick'a. Jego silne ramiona obejmują mnie dając
poczucie bezpieczeństwa.
- Wiesz, że ta kobieta ma rację?
Wiele przeżyłaś, powinnaś wrócić do szpitala. Mogę pójść
z tobą.
- Wrócę tam tylko po to, by
podziękować człowiekowi, który sprawił mi największą
radość...
Wydaje się być zdenerwowany. Jego
wargi drżą nieznacznie. Widzę niepokój na jego twarzy.
- bo zaprowadził mnie do ciebie. -
dokańczam obserwując jak jego twarz się zmienia. Wygląda na
zadowolonego.
Po chwili przekraczam drzwi do sali, w
której ostatni raz widziałam żołnierza Hawthorne'a. Nie
obawiam się tego, że Finnick może mnie tu zostawić. Powiedział,
że na mnie zaczeka i zaprowadzi mnie do pokoju. Zawsze robi to, co
mówi.
- Przepraszam. -odzywam się
niepewnie widząc bandaże na jego ciele.
- Nie przepraszaj. Wiedziałem na co
się piszę. - odpowiada śląc mi delikatny uśmiech.
- Ale nie wiedziałeś, czy warto.
- Nie żałuję. Jeśli mam patrzeć
na wasze szczęście do końca mojego pobytu w trzynastce, sam mogę
się uznać za szczęściarza.
Odwzajemniam uśmiech i podchodzę
bliżej. Siadam obok mówiąc:
- Jeśli mam patrzeć na twoje
bohaterskie czyny i odwagę, sama mogę się uznać za szczęściarę.
Gale śmieje się obejmując mnie
ramieniem. Opieram się o niego i składam jeden niewinny pocałunek
na jego policzku.
- Dziękuję. Uratowałeś moje
życie, przyszłość, pragnienia, niespełnione marzenia i życie.
Dla wojny nie jest to ważne, lecz dla mnie tak. Jesteś moim
bohaterem. Nie zapominaj o tym.
Z okazji świąt chciałabym wam życzyć
wszystkiego dobrego! Bałwanka Olafa, pachnącej choinki, smacznych
potraw, miłej rodzinnej atmosfery, prezentów, a na nowy rok
spełnienia wszystkich marzeń, pragnień i duuuużo odwagi byśmy
jak Annie mogli cieszyć się prawdziwym życiem! <3
Tyle słodyczy w tym rozdziale, że, aż zastanawiam się, czy odstawić moją czekoladę i nie jeść jej teraz. xD nie no rozdział podobał mi się, bardzo. ;3 Są wreszcie razem szczęśliwi i zadowoleni. Czegóż chcieć więcej? Ech, ale niestety traumatyczne przeżycia Annie jeszcze na długo pozostaną w jej pamięci. Na szczęście ma Finnicka i on jej pomoże. ;3
OdpowiedzUsuńTeż Ci życzę wesołych świąt, składałam Ci już je na gg. xD
Czekam na nn.
Całuski, Cyzia, ;*